Welesówna (Mika Modrzyńska)

A miałam taki dobry tytuł posta, na który wpadłam przed snem - ale ofkorz nie chciało mi się podnieść i sięgnąć po telefon, żeby zapisać pomysł. Rano mój mózg ogłosił: sorry, bejbe, tabula rasa . Uwielbiam Welesa, jest najciekawszym słowiańskim bogiem - do tego stopnia mnie fascynował, że swego czasu napisałam o nim przydługie opowiadanie. Któryś z kolei boom na mitologię słowiańską miał swój powrót około 10 lat temu? i od tego czasu jakoś nie śledziłam za bardzo, co się dzieje na rynku z fantasy skupiającym fabułę wokół rodzimych wierzeń. Powód był bardzo prosty - nie lubię czytać wulgarnej erotyki pod przykrywką wątków fantastycznych, a często na takie trafiałam. Albo na bardzo słabe wypociny, które z literaturą miały niewiele wspólnego, niestety. Dlatego książki ze słowiańskimi motywami obchodziłam szerokim łukiem, aż trafiłam na "Welesównę", która przyciągnęła moją uwagę - to zasługa okładki i akcji wydawnictwa SQN na ig. Ogromne podziękowania dla Miki Modrzyńskej, że ni...