Wakacyjnie o wszystkim

Ostatnimi czasy nic ciekawego nie czytam, a raczej - nie czytam nic godnego uwagi czy osobnego posta. Męczę audiobook "Normal Women: Nine Hundred Years of Making History" pióra Philippy Gregory i dobrnęłam gdzieś do 1/3. Nic porywającego, garście suchych faktów wyciągniętych z zapisków na przestrzeni dziejów. Może to wina lektorki, nie mam pojęcia, ale staram się przebrnąć do końca. Ostatni tom z cyklu Kwartet Smythe-Smith Julii Quinn to chyba najgorsza jej książka, porażka pełna dziwnych sytuacji i krępujących zachowań bohaterów. Omijać z daleka. Zdarzyło się tak, że ebooka "Styczniowa letnia noc" Miki Modrzyńskiej (tej od Welesówny) szybko pochłonęłam, ale to słaby romans / powieść obyczajowa. A opis książki "Cypek" nawet nie zachęca do czytania. "Galatea" Madeline Miller, w porównaniu do fenomenalnej "Kirke" i bardzo dobrej "Pieśni o Achillesie", jest taka... nijaka? Może ja nie jestem teraz w dobrym nastroju na takie krót...