"Wszystko pochłonie morze" Magdaleny Kubasiewicz przeczytałam w mniej niż 72h. Pewnie dałabym radę szybciej, ale praca, sen, pies i dom wymagają ode mnie nakładu czasu ;) Niech Was nie zwiedzie okładka i opis wydawcy, to nie jest książka o pięknych syrenach. To polityczny thirller dark fantasy. Wiem jak to brzmi, ale dajcie szansę tej powieści. Nie jestem speedrunerem czytania, a dobre książki lubię sobie dozować, wręcz powstrzymuje się przed pochłanianiem ich za szybko. Czasami zdarza się tak jak w tym przypadku, że książka przykuje moją uwagę od pierwszych stron i wpadam do tej króliczej nory, nie ma mnie dla nikogo. A po skończonej lekturze mam ochotę wykrzyczeć niczym osioł ze Shreka "ja chcę jeszcze raz" :) – Jest taka piosenka – westchnęła Aletha, przymykając oczy i pocierając skronie. – O deszczu nad Dzielnicą Luster. <<Nad Dzielnicą Luster pada, niebo płacze, płacz ty też, patrzy na nas Em-Da-Nan, Władca Siedmiu Wież…>> Tu prawie nigdy nie ma de...