Posty

Wyświetlam posty z etykietą Szaławiła

Oczy uroczne Szaławiły (Marta Kisiel)

Obraz
Po śmierci matki Oda kupuje glany oraz działkę z fundamentami spalonego domu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że to miejsce ją przyciąga z nieznanego powodu. Po raz pierwszy od wielu lat Oda pragnie osiąść gdzieś na stałe po 20 latach jeżdżenia z misjami Lekarzy bez granic, UNICEF-u itp.  Lekarka, choć niedawno straciła matkę, nie zatraca się w żałobie. Z rodzicielką wiązały ją nienajlepsze stosunki, a nic tak nie polepsza człowiekowi relacji w życiu, jak seria rozczarowań i masa narzucanych oczekiwań. Zrozumiałe, że po śmierci ojca Oda uciekła na drugą półkulę. Lekarka odkrywa w sobie również moce, o których nie zdawała sobie sprawy przez ponad czterdzieści lat egzystencji i akceptuje nową siebie. Powrót do kraju i odnowienie zażyłości z kuzynką, budowa domu, poszukiwania ogrodnika - to nic w porównaniu z tym, co czai się na Odę w piwnicy, która ocalała w fundamentach. Okazuje się, że nadal funkcjonuje tam portal, przez który przechodzi... czort. Najprawdziwszy diaboł...

Powrót do Dożywocia i Siły Niższej (Marta Kisiel)

Obraz
Czasem tak w ramach poszukiwania pluszu, który otuli mojego ducha w ciepły kocyk, wracam do ulubionych książek i serii. Niegdyś to właśnie "Dożywocie" stanowiło na mojej półce świętość, której nikomu nie pożyczałam, a była to dawniej (przed wznowieniami) pozycja odrobinę kultowa.  Mimo upływu lat nadal uważam, że większość książek Marty Kisiel to must have  w dowolnej biblioteczce, niezależnie czy to po jej urban fantasy, czy też po komedie kryminalne sięgamy. Językowo Marta Kisiel bije na głowę wielu pisarzy, a ilość humoru zawarta w wielu jej książkach wylewa się ze stronic. Ale nie tylko humorem "Dożywocie" stoi, bo jest też w nim sporo wzruszenia i czasami smutku. Jak to było wrócić (po raz nie wiadomo który) do "Dożywocia" i "Siły Niższej"? Podobnie jak Edmund Kociołek i jego kompani, mieszkańcy Lichotki są niczym najlepsi przyjaciele czy ta część rodziny, której nie unikamy, więc był to powrót wyczekiwany. Dobrze było znów pośmiać się z nie...