Trochę o wszystkim i o niczym
Noworoczne postanowienia szlag trafił, żodyn się nie spodziewał... Chciałam co kilka dni publikować post, ale paliwo skończyło mi się po 20tym stycznia. Winna jestem sobie sama, czytam 3-4 książki na raz, zamiast skończyć jedną i zabierać się za kolejną, przeskakuję między czytnikiem, storytelem a papierem. Winię też pogodę, ja dobrze funkcjonuję przy mrozie i śniegu, a ta ciepła plucha doprowadza mnie na skraj wytrzymałości. Ulice są zasyfione piachem i zgniłymi liśćmi. Miasto ma w nosie porządki, te liście leżały całą jesień i będą leżeć do późnej wiosny, aż przyjdzie pora koszenia i grabienia tej ohydy. Winię też pracę, przytłacza mnie, jak dużo na mnie spada, bo wszędzie redukują zespoły i nagle człowiek wykonuje 2,5 etatu zamiast 1dnego, co nie jest normalne, a już szczególnie w niskim szczeblu IT, gdzie nikt nikogo nie szanuje i wykorzystuje zasoby ludzkie ponad miarę. Porażka jest też z rynkiem pracy. Winię też uzależnienie od LoLa, który osiągnął chyba kulminacyjny punkt t...