sny i przepowiednie

oryginalny post: https://ogienilod.pl/viewtopic.php?f=45&t=2058&p=143313#p143313

Stare przepowiednie, nowe fakty

Trochę snów, trochę przepowiedni ;)


DAENERYS TARGARYEN

  1. pierwszy sen o smoku - GoT Dany II
  2. drugi sen o smoku - GoT Dany III

"As swift as the wind he rides, and behind him his khalasar covers the earth, men without number, with arakhs shining in their hands like blades of razor grass. Fierce as a storm this prince will be. His enemies will tremble before him, and their wives will weep tears of blood and rend their flesh in grief. The bells in his hair will sing his coming, and the milk men in the stone tents will fear his name." The old woman trembled and looked at Dany almost as if she were afraid. "The prince is riding, and he shall be the stallion who mounts the world." - AGOT Dany V

  • sen po narodzinach Rhaego - “obudzić smoka” - GoT Dany IX
  • Dom Nieśmiertelnych w Qarth - SK Dany IV
  • sen o zbrojach z lodu i Qaithe - NM Dany III


QUAITHE

– Żeby dotrzeć na północ, trzeba zmierzać na południe. Żeby znaleźć się na zachodzie, powinno się podążać na wschód. Żeby iść naprzód, należy się cofać, a żeby dotknąć światła, musi się przejść przez cień.
Asshai – pomyślała Dany. Chce, bym wyruszyła do Asshai.
– Czy Asshai’i dadzą mi armię? – zapytała. – Czy znajdę tam okręty? Co takiego jest w Asshai, czego nie znajdę w Qarthu?
– Prawda – odparła zamaskowana kobieta, po czym pokłoniła się i zniknęła w tłumie. -
SK Daenerys

Nie. Wysłuchaj mnie, Daenerys Targaryen. Szklane świece płoną. Wkrótce przybędzie biała klacz, a po niej inni. Kraken i czarny płomień, lew i gryf, syn słońca i smok komediantów. Nie ufaj żadnemu z nich. Pamiętaj o Nieśmiertelnych. Strzeż się perfumowanego seneszala. - TzS Dany

Żeby dotrzeć na północ, trzeba zmierzać na południe. Żeby znaleźć się na zachodzie, powinno się podążać na wschód. Żeby iść naprzód, należy się cofać, a żeby dotknąć światła, musi się przejść przez cień.
- Quaithe? - zawołała Dany. - Gdzie jesteś, Quaithe?
Nagle ją ujrzała. Jej maska jest utkana z blasku gwiazd.
- Pamiętaj, kim jesteś, Daenerys - wyszeptały gwiazdy kobiecym głosem. - Smoki to wiedzą. A ty? -
TzS Dany X


MIRRI MAZ DUUR

"When the sun rises in the west and sets in the east," said Mirri Maz Duur. "When the seas go dry and mountains blow in the wind like leaves. When your womb quickens again, and you bear a living child. Then he will return, and not before." AGOT


KARLICA Z WYSOKIEGO SERCA

– Starzy bogowie budzą się i nie dają mi spać – mówiła kobieta. – Śnił mi się cień o gorejącym sercu, który zamordował złotego jelenia. Śnił mi się człowiek, który nie miał twarzy. Czekał na kołyszącym się na wietrze moście, a na jego ramieniu siedziała utopiona wrona z wodorostami zwisającymi ze skrzydeł. Śniła mi się wzburzona rzeka i kobieta, która była rybą. Unosiła się martwa z prądem, a na policzkach miała czerwone łzy, ale kiedy otworzyła oczy, och, obudziłam się przerażona. Śniło mi się to wszystko i wiele innych rzeczy. - NM Arya IV

– Król nie żyje. Czy to dla was wystarczająco kwaśne?
Serce podeszło Aryi do gardła.
– Który król, starucho? – warknął Cytryn.
– Mokry. Król krakenów, panowie. Wyśniłam jego śmierć i zginął, a teraz żelazne kałamarnice walczą ze sobą. Aha, lord Hoster też umarł, ale o tym już wiecie, prawda? W komnacie królów siedzi dręczony gorączką kozioł. Lada chwila dopadnie go wielki pies.
Staruszka pociągnęła drugi potężny haust, wyciskając wino z bukłaka.
Wielki pies. Czy chodziło o Ogara? A może o jego brata, Górę, Która Jeździ? Arya nie była tego pewna. Obaj mieli taki sam herb, trzy czarne psy na żółtym polu. Połowa ludzi, o których śmierć się modliła, należała do ser Gregora Clegane’a: Polliver, Dunsen, Raff Słodyczek, Łaskotek i sam ser Gregor. Może lord Beric powiesi ich wszystkich.
– Śnił mi się wilk, który wył na deszczu, lecz nikt nie słyszał jego żałoby – mówiła karlica. – Śnił mi się taki hałas, że myślałam, iż głowa mi pęknie, bębny i rogi, piszczałki i krzyki, ale najsmutniejszy był dźwięk małych dzwoneczków. Śniła mi się dziewczyna na uczcie. We włosach miała fioletowe węże, z których kłów skapywał jad. Potem przyśniła mi się znowu. Widziałam, jak zabija straszliwego olbrzyma w śnieżnym zamku. – Odwróciła nagle głowę i uśmiechnęła się prosto do ukrytej w mroku Aryi. – Przede mną się nie ukryjesz, dziecko. Chodź tutaj.
Po karku dziewczynki przebiegło dotknięcie zimnych palców. Strach tnie głębiej niż miecze – powtórzyła sobie. Wstała i podeszła ostrożnie do ognia, stąpając lekko na palcach, w każdej chwili gotowa do ucieczki.
Karlica omiotła ją spojrzeniem ciemnoczerwonych oczu.
– Widzę cię – wyszeptała. – Widzę cię, wilcze dziecko. Dziecko krwi. Myślałam, że to jego lordowska mość cuchnie śmiercią... – Jej drobnym ciałem wstrząsnęło straszliwe łkanie. – Postąpiłaś okrutnie, przychodząc na moje wzgórze, okrutnie. Nasyciłam się już żałobą w Summerhall. Nie potrzebuję twojej. Uciekaj stąd, serce mroku. A kysz!
- NM Arya VIII

Byłem też na ślubie twoich rodziców – ciągnął stary rycerz. – Wybacz, ale oni się nie lubili i królestwo drogo za to zapłaciło, Wasza Miłość.
– Jeśli się nie kochali, dlaczego wzięli ślub?
– Tak rozkazał twój dziadek. Leśna wiedźma powiedziała mu, że z tej linii zrodzi się książę, którego obiecano.
– Leśna wiedźma? – zapytała zdumiona Dany.
– Przybyła na dwór w towarzystwie Jenny ze Starych Kamieni. Była maleńka i wyglądała groteskowo. Większość ludzi zwała ją karlicą, ale była droga lady Jenny, która zawsze twierdziła, że wiedźma jest jedną z dzieci lasu.
– I co się z nią stało?
– Summerhall. -
TZS Dany IV


JOJEN REED

  1. dzień mojej śmierci - SK Bran III
  2. skrzydlaty wilk SK Bran IV
  3. kolacja-wiadomość SK Bran IV
  4. Winterfell zalane przez morze SK Bran V
  5. Fetor i krypty SK Bran V
  6. powrót wilków NM Bran II


BRANDON STARK
  1. niezwykły sen - GoT Bran III
  2. śmierć Neda - GoT Bran VIII
  3. czardrzewo i wilcze sny - SK Bran I
  4. Dym i popiół przesłoniły mu ślepia i ujrzał na niebie wielkiego, skrzydlatego węża, którego ryk był rzeką płomienia. Obnażył zęby, lecz wąż nagle zniknął. Za klifami, wysoko bijące płomienie przesłaniały gwiazdy. - SK Bran VII
  5. wizje po papce z nasion czardrzew - TzS Bran III

ARYA STARK
  • sny o zagubieniu w ciemności - GoT Arya III

RICKON STARK
  • Rickon sen o Nedzie - GoT Bran VIII

JON SNOW
  1. sny o kryptach - GoT Jon IV oraz NM Jon VIII, Sam IV
  2. Duch i dzicy - SK Jon VII
  3. zbroja z czarnego lodu TzS Jon XII

PLAMA
– W podmorskiej krainie ptaki mają łuski zamiast piór – rzekł, pobrzękując. – Wiem to, wiem, tra-la-lem. SK Prolog
Under the sea, the birds have scales for feathers. I know. I know… ACOK Prologue

– W podmorskiej krainie zawsze trwa lato – zaintonował. – Syreny noszą we włosach nenymony i tkają suknie ze srebrzystych wodorostów. Wiem to, wiem, tra-la-lem. - SK Prolog
It is always summer under the sea. The merwives wear nennymoans in their hair and weave gowns of silver seaweed. I know. I know… - ACOK Prologue

– Mądry ptak, mądry człowiek, bardzo mądry błazen – odezwał się Plama przy akompaniamencie dzwonków. – Oj, bardzo, bardzo mądry błazen.
– Cienie przyszły tańczyć, panie, tańczyć, panie, tańczyć, panie – nucił, przeskakując z nogi na nogę. – Cienie tu zostaną, panie, zostaną, panie, zostaną, panie. - SK Prolog
Clever bird, clever man, clever clever fool…
"The shadows come to dance, my lord, dance my lord, dance my lord," he sang, hopping from one foot to the other and back again. "The shadows come to stay, my lord, stay my lord, stay my lord." - ACOK Prologue

Plama leżał na nim, przyciskając malowaną, błazeńską gębę do jego twarzy. Zgubił gdzieś swój hełm z cynowanej blachy z porożem i krowimi dzwonkami.
– W podmorskiej krainie ludzie przewracają się do góry – oznajmił. – Wiem to, wiem, tra-lalem.
Zachichotał, stoczył się z Cressena, zerwał na nogi i odtańczył krótki taniec. SK Prolog
Patchface sprawled half on top of him, motley fool’s face pressed close to his own. He had lost his tin helm with its antlers and bells. “Under the sea, you fall up,” he declared. “I know, I know, oh, oh, oh.” Giggling, the fool rolled off, bounded to his feet, and did a little dance. ACOK Prologue

– Tutaj my jemy ryby – oznajmił radosnym tonem, wywijając dorszem niczym berłem. – A w podmorskiej krainie ryby jedzą nas. Wiem to, wiem, tra-la-lem. SK Prolog
Under the sea, you fall up. I know. I know… Here we eat fish, under the sea, the fish eat us. I know. I know…ACOK Prologue

– W podmorskiej krainie śnieg pada do góry – kontynuował błazen – a deszcz jest suchy jak pieprz. Wiem to, wiem, tra-la-lem. SK Prolog
Under the sea it snows up, and the rain is dry as bone. I know. I know… ACOK Prologue

– W podmorskiej krainie nikt nie nosi kapeluszy – odezwał się Plama. – Wiem to, wiem, tra-lalem. SK Prolog
Under the sea no one wears hats. I know. I know… ACOK Prologue

– W podmorskiej krainie dym unosi się w pęcherzykach, a płomienie są zielone, niebieskie i czarne – zaśpiewał Plama. – Wiem to, wiem, tra-la-lem. SK Davos I
Under the sea, smoke rises in bubbles, and flames burn green and blue and black. I know, I know, oh, oh, oh. ACOK Davos I

– Krew głupka, krew króla, krew na dziewicy udach, ale łańcuchy dla gości i dla pana młodego, cuda, cuda, cuda – zaśpiewał, przeskakując z nogi na nogę. NM Davos
"Fool's blood, king's blood, blood on the maiden's thigh, but chains for the guests and chains for the bridegroom, aye aye aye." ASOS Davos

– W podmorskiej krainie stare ryby zjadają młode – wymamrotał błazen do Davosa. Pokiwał głową i jego dzwoneczki zadźwięczały głośno. – Wiem to, wiem, tra-la-lem – zaśpiewał.
– A na górze młode ryby uczą stare. NM Davos V
Under the sea the old fish eat the young fish.
Up here the young fish teach the old fish. ASOS Davos V

- W mroku tańczą umarli. - Plama zaszurał stopami w groteskowym tanecznym kroku. - Wiem to, wiem, tra-la-lem. TzS Jon IX
In the dark the dead are dancing. I know, I know, oh oh oh. ADWD Jon IX

- W podmorskiej krainie trytony zajadają się zupą z rozgwiazd, a wszyscy służący to kraby - oznajmił w pewnej chwili Plama. - Wiem to, wiem, tra-la-lem. TzS Jon X
Under the sea the mermen feast on starfish soup, and all the serving men are crabs. ADWD Jon X

- Wrona, wrona - zawołał Plama na widok Jona. - W podmorskiej krainie wrony są białe jak śnieg. Wiem to, wiem, tra-la-lem. TzS Jon XI
The crow, the crow. Under the sea the crows are white as snow, I know, I know, oh, oh, oh. ADWD Jon XI

- Ja będę dowodził! - Jego dzwonki zabrzęczały wesoło. - Pomaszerujemy w morskie głębiny i wrócimy stamtąd. W podmorskiej krainie będziemy jeździli na morskich konikach i syreny zadmą w muszle, by oznajmić nasze przybycie, tra-la-lem. TzS Jon XIII
I will lead it! We will march into the sea and out again. Under the waves we will ride seahorses, and mermaids will blow seashells to announce our coming, oh, oh, oh. ADWD Jon XIII


SHIREEN BARATHEON
– Miałam złe sny – oznajmiła Shireen. – O smokach. Przyszły mnie pożreć. - SK Prolog


MELISANDRE
Stannis ponownie zwrócił się ku żonie. – Mój brat jest młody i silny, a do tego otaczają go liczne zastępy i ci jego tęczowi rycerze.
– Melisandre zajrzała w płomienie i zobaczyła tam jego śmierć. - SK Prolog

– W starożytnych księgach Asshai napisane jest, że po długim lecie nadejdzie dzień, gdy gwiazdy spłyną krwią, a na świat spadnie ciężkie, zimne tchnienie ciemności. W owej straszliwej godzinie wojownik wyciągnie z ognia płonący miecz. A oręż ów będzie Światłonoścą, Czerwonym Mieczem Bohaterów, ten zaś, kto ujmie go w dłonie, będzie Azorem Ahai narodzonym na nowo i ciemność przed nim pierzchnie. – Podniosła głos, żeby wszyscy zebrani ją słyszeli. – Azorze Ahai, umiłowany R’hllora! Wojowniku Światła, Synu Ognia! Przybądź, twój miecz czeka na ciebie! Przybądź i ujmij go w dłoń! - SK Davos I

Gdy popłynie krew czerwonej gwiazdy i zbiorą się ciemności, Azor Ahai narodzi się ponownie pośród dymu i soli, by obudzić śpiące w kamieniu smoki. Krwawiąca gwiazda pojawiła się i odeszła, a Smocza Skała jest wyspą dymu i soli. Stannis Baratheon jest ponownie narodzonym Azorem Ahai! - NM Davos t.1

Mówiłem o bękarcie Roberta, tym, którego przywieźliśmy z Końca Burzy.
O Edricu Stormie.
– Rozmawiałem z nim w Ogrodzie Aegona.
– Ona tego chciała. Widziała to. – Stannis westchnął. - NM Davos t.1

Stannis popatrzył na półmisek.
– Pokazała mi to w płomieniach, lordzie Davosie.
– Widziałeś to, panie?
Stannis Baratheon nie okłamałby go w podobnej sprawie.
– Na własne oczy. Po bitwie, gdy ogarnęła mnie rozpacz, lady Melisandre poprosiła mnie, bym spojrzał na płonący na kominku ogień. Komin miał silny ciąg i z ognia wzbijały się w górę drobinki popiołu. Wbiłem w nie wzrok, czując się jak głupi, kazała mi jednak wpatrzyć się głębiej i... popiół był biały, a choć wznosił się w górę z prądem powietrza, nagle wydało mi się, że spada. Śnieg, pomyślałem. Potem iskry zatańczyły wkoło i przerodziły się w krąg pochodni. Patrzyłem przez ogień na jakieś wysokie wzgórze wznoszące się nad lasem. Węgielki stały się odzianymi w czerń ludźmi, ukrytymi za zasłoną pochodni, a w śniegu poruszały się jakieś kształty. Choć ogień był gorący, poczułem zimno tak straszliwe, że aż zadrżałem. Potem obraz zniknął i ogień znowu stał się ogniem. To, co widziałem, było jednak prawdą, postawiłbym na to moje królestwo. - NM Davos t.1

– Mrówka, która słyszy słowa króla, może nie zrozumieć tego, co powiedział – stwierdziła Melisandre. – A przed gorejącym obliczem boga wszyscy ludzie są mrówkami. Jeśli czasami błędnie brałam ostrzeżenie za proroctwo albo proroctwo za ostrzeżenie, winien jest czytelnik, nie książka. - NM Davos

– Widziałam drewniane miasteczko otoczone drewnianą palisadą. Było pełne ludzi. Nad fortyfikacjami powiewały chorągwie: łoś, topór, trzy sosny, dwa berdysze skrzyżowane pod koroną, końska głowa o gorejących oczach. - TzS Jon
  • dziewczyna w szarych szatach - TzS Jon
Wizje tańczyły przed nią, złote i szkarłatne. Migotały, nabierały kształtu, rozpuszczały się i przechodziły jedna w drugą, obrazy niezwykłe, przerażające i uwodzicielskie. Znowu ujrzała gapiące się na nią bezokie twarze o oczodołach płaczących krwią. Potem wieże nad morzem, rozpadające się, gdy zalała je mroczna fala, wstająca z głębin. Cienie w kształcie czaszek, czaszek obracających się w mgłę, złączone żądzą ciała, które się wiły, tarzały i orały nawzajem pazurami. Za zasłonami ognia wielkie skrzydlate cienie krążyły na intensywnie błękitnym niebie.
Dziewczyna. Muszę znowu znaleźć dziewczynę, szarą dziewczynę na ledwie żywym koniu. Jon Snow będzie tego od niej oczekiwał i to wkrótce. Nie wystarczy powiedzieć, że dziewczyna ucieka. Będzie chciał wiedzieć więcej, kiedy i gdzie, a ona nie potrafiła mu tego powiedzieć. Widziała ją tylko raz. Dziewczyna szara jak popiół. Na moich oczach rozsypała się i umknęła z wiatrem. W płomieniach ukształtowała się twarz. Stannis? Pomyślała przez krótką chwilę... ale nie, to nie były jego rysy. Twarz z drewna, biała jak u trupa. Czy to był nieprzyjaciel? W buchających ku górze płomieniach unosiło się tysiąc czerwonych oczu. On mnie widzi. Siedzący obok niego chłopiec z twarzą wilka odrzucił głowę do tyłu i zawył.Czerwona kapłanka zadrżała. Po jej udzie spływała strużka krwi, czarnej i dymiącej. Ogień był w niej, udręka i ekstaza, wypełniał ją, palił, przekształcał. Fale gorąca rysowały coś na jej skórze, natarczywe jak dłoń kochanka. Wzywały ją niezwykłe głosy z dawno minionych dni.
– Mellony – rozległ się krzyk kobiety.
– Obiekt numer siedem – dodał inny, męski głos.
Rozpłakała się, a jej łzy były ogniem, a ona nie przestawała wciągać go w siebie. Z mrocznego nieba opadały płatki śniegu. Popioły wznosiły się im na spotkanie. Szarość i biel krążyły wokół siebie, gdy płonące strzały przelatywały nad drewnianą palisadą, a martwe stworzenia wlokły się bezgłośnie przez chłód, pod wielkim szarym urwiskiem, gdzie w setce jaskiń paliły się ogniska. Wtem rozszalał się wicher, a wraz z nim napłynęła biała mgła, niewiarygodnie zimna, i ogniska zgasły jedno po drugim. Zostały tylko czaszki. Śmierć – pomyślała. Czaszki to śmierć. Ogień zaszumiał cicho, a w jego głosie usłyszała wyszeptane nazwisko. Jon Snow. Jego pociągła twarz unosiła się przed nią, otoczona czerwonymi i pomarańczowymi językami, to się pojawiała, to znikała, jak cień ledwie widoczny za łopoczącą na wietrze zasłoną. Najpierw był człowiekiem, potem wilkiem, a później znowu człowiekiem. Ale czaszki również tam były, otaczały go ze wszystkich stron. Melisandre już przedtem widziała grożące chłopakowi niebezpieczeństwo i próbowała go ostrzec. Wrogowie wszędzie wokół niego, sztylety w ciemności. Nie chciał jej słuchać. Niedowiarkowie nigdy nie słuchali, dopóki nie było za późno.
– Co widzisz, pani? – zapytał cicho chłopiec.
Czaszki. Tysiąc czaszek i znowu bękarciego chłopaka. Jona Snow. Gdy ją pytano, co widzi w płomieniach, zawsze odpowiadała „bardzo wiele”, ale wizje nie były tak łatwe, jak sugerowały te słowa. To była sztuka i jak wszystkie sztuki wymagała wprawy, dyscypliny, nauki. I bólu. Jego również. R’hllor przemawiał do swych wybrańców za
pośrednictwem błogosławionego ognia, w języku popiołu, węgielków i tańczących płomieni, w pełni zrozumiałym jedynie dla boga. Melisandre uczyła się swej sztuki przez niezliczone lata i w pełni zapłaciła za to cenę. Nawet w jej zakonie nie było nikogo, kto dorównywałby jej umiejętnością dostrzegania tajemnic w połowie odsłoniętych, a w połowie ukrytych przez święte płomienie. A teraz nie potrafiła nawet znaleźć swego króla. Modlę się o to, by ujrzeć Azora Ahai, a R‘hllor ciągle pokazuje mi tylko Jona Snow. - TzS Melisandre

– Mylisz się. Śniłam o twoim Murze, Jonie Snow. Wielka była wiedza, która go wzniosła, a pod jego lodem ukryto potężne zaklęcia. Jesteśmy u stóp jednego z zawiasów świata. – Melisandre spojrzała na szczyt Muru. Jej oddech był ciepłą parą unoszącą się w powietrzu. – Moje miejsce jest tutaj, tak samo jak twoje. Wkrótce możesz mnie bardzo
potrzebować. Nie odrzucaj mojej przyjaźni, Jon. Widziałam cię podczas nawałnicy, ze wszystkich stron otaczali cię wrogowie. Masz bardzo wielu wrogów. Czy mam ci podać ich imiona?
– Znam je.
– Nie bądź tego taki pewien. – Rubin na jej szyi rozjarzył się czerwonym blaskiem.
– Nie tych, którzy przeklinają cię prosto w oczy, powinieneś się bać, lecz tych, którzy uśmiechają się, gdy na nich patrzysz, a ostrzą noże, kiedy się odwrócisz. Lepiej trzymaj swojego wilka blisko. Widzę lód i sztylety w ciemności. Zamarzniętą krew, czerwoną i twardą, oraz nagą stal. Było bardzo zimno. - TzS Jon

Wysłuchaj mnie, Jonie Snow. Dziewięć wron pofrunęło do białego lasu, by odszukać twych wrogów. Trzy z nich nie żyją. Jeszcze nie zginęły, ale śmierć czeka na nie, a one jadą jej na spotkanie. Wysłałeś tych ludzi po to, by byli twoimi oczami w ciemności, ale kiedy do ciebie wrócą, nie będą mieli oczu. Widziałam w płomieniach ich blade martwe twarze. Puste oczodoły płaczące krwią. – Odgarnęła rude włosy. Jej oczy zalśniły czerwienią. – Nie wierzysz mi. Ale uwierzysz. Ceną tej wiary będzie życie trzech ludzi. Niektórzy powiedzieliby, że to niewysoka cena za mądrość... ale nie musiałeś jej płacić. Pamiętaj o tym, gdy ujrzysz ślepe, zmasakrowane twarze swych martwych ludzi. - TzS Jon

Twarz Melisandre pociemniała.
- Ten stwór jest niebezpieczny. Wielokrotnie widziałam go w płomieniach. Niekiedy otaczają go czaszki, a usta ma czerwone od krwi. (...)
- Dostrzegasz w płomieniach błaznów, ale nie potrafisz zobaczyć Stannisa?
- Kiedy go szukam, widzę tylko śnieg. - TZS Jon

- Straciłeś wszystkie. Ani jeden człowiek nie wróci. Widziałam to w ogniach.
- Zdarzało się już, że twoje ognie kłamały.
- Przyznaję, że popełniłam błędy, ale...
- Szara dziewczyna na ledwie żywym koniu. Sztylety w ciemności. Obiecany książę zrodzony pośród dymu i soli. Mam wrażenie, że popełniałaś same błędy, pani. Gdzie jest Stannis? Co z Grzechoczącą Koszulą i jego włóczniczkami? Gdzie jest moja siostra?
- Otrzymasz odpowiedzi na wszystkie te pytania. Patrz w niebo, lordzie Snow. A gdy
odpowiedzi nadejdą, wyślij po mnie. Zima już prawie nadeszła. Jestem twoją jedyną nadzieją.
- Nadzieją głupca. - TZS Jon


MOQORRO
– Smoki stare i młode, prawdziwe i fałszywe, jasne i ciemne. A także ciebie. Małego człowieczka, który rzuca wielki cień. Stoisz z gniewnym grymasem na twarzy pośrodku tego wszystkiego. - TzS Tyrion

– Tylko ich cienie – odparł Moqorro. – A zwłaszcza jednego z nich. Wysokie, wypaczone stworzenie o jednym czarnym oku i dziesięciu długich ramionach, żeglujące po morzu krwi. - TzS Tyrion

- Też tak myślałem, lordzie kapitanie... ale on wie wiele rzeczy. Wiedział, że płyniemy do Zatoki Niewolniczej, nim ktokolwiek mógł mu o tym powiedzieć, i wiedział też, że znajdziemy cię tutaj, nieopodal wyspy. - Niski mężczyzna się zawahał. - Lordzie kapitanie, on mi powiedział… powiedział, że z pewnością umrzesz, jeśli nie zaprowadzimy go do ciebie.
- Że umrę? - Victarion prychnął pogardliwie. Chciał już powiedzieć „poderżnijcie mu gardło i wrzućcie go do morza”, ale nagle poczuł w zranionej dłoni ukłucie bólu sięgające aż po łokieć, tak intensywne, że słowa obróciły się w żółć w jego gardle. (...)
Spojrzał na czarnoskórego mężczyznę. - Czy Nornik mówił prawdę? Widziałeś moją śmierć?
- Ją i wiele więcej.
- Gdzie? Kiedy? Czy zginę w bitwie? - Otworzył i znowu zacisnął zdrową dłoń. - Jeśli mnie okłamiesz, rozetnę ci głowę jak melon i pozwolę małpom zjeść twój mózg.
- Twoja śmierć jest teraz z nami, panie. Pokaż mi rękę.
- Rękę? Co wiesz o mojej ręce?
- Widziałem cię w nocnych ogniach, Victarionie Greyjoy. Szedłeś przez płomienie, gwałtowny i nieubłagany, a twój topór ociekał krwią, ale pozostawałeś ślepy na macki owinięte wokół twego nadgarstka, szyi i kostki, czarne sznurki, na których tańczysz.
- Tańczę? - obruszył się Victarion. - Twoje nocne ognie kłamią. Nie stworzono mnie do tańca i nie jestem niczyją marionetką. - Ściągnął rękawicę i podsunął chorą dłoń kapłanowi pod nos. - TzS

Wskazał na maestera.
- Bierzcie go. Poderżnijcie mu gardło i wrzućcie go do morza, a wiatry będą nam sprzyjały aż do Meereen. Moqorro ujrzał to w płomieniach. Zobaczył też, że dziewka wyszła za mąż, ale co z tego? Nie będzie pierwszą kobietą, którą Victarion Greyjoy uczynił wdową. - TzS

Następnego dnia spadł na nich nagły szkwał. Moqorro przewidział również i to. (...) Co więcej, Moqorro zapewniał, że trzy okręty nie zatonęły. Co noc kapłan-czarnoksiężnik rozpalał ognisko na kasztelu dziobowym „Żelaznego Zwycięstwa”, a potem chodził wokół płomieni, śpiewając modlitwy. W blasku ognia jego czarna skóra lśniła jak gładzony onyks. Były chwile, że Victarion mógłby przysiąc, iż płomienie na twarzy kapłana również tańczą, wyginają się i zlewają ze sobą, zmieniając kolor przy każdym ruchu głowy Moqorra. (...) Dlatego, gdy Moqorro rzekł mu: „Twoje zbłąkane owieczki wrócą do trzody u brzegów wyspy zwanej „Yaros”, żelazny kapitan odparł: „Módl się, by tak się stało, kapłanie. W przeciwnym razie ty następny posmakujesz bicza”. (...) - Co widzisz? - zapytał po zmierzchu kapitan swego czarnego kapłana, gdy Moqorro stał przy nocnym ognisku. - Co czeka nas jutro? Znowu deszcz?
Victarion czuł w powietrzu zapach ulewy.
- Szare niebo i porywiste wichry - odparł Moqorro. - Nie będzie deszczu. Za nami są tygrysy. Przed nami czeka twój smok. - TzS


THEON GREYJOY
  • uczta trupów - SK Theon

THOROS Z MYR
Czerwony kapłan przykucnął obok niej.
– Pani – zaczął. – Pan zesłał mi wizję Riverrun. Wyglądało jak wyspa w morzu płomieni, które były skaczącymi lwami o długich karmazynowych pazurach. I jak ryczały! Morze Lannisterów, pani. Riverrun niedługo zostanie zaatakowane. - NM Arya


JAIME LANNISTER
  • sny w gorączce podziemiach CR - NM Jaime
  • sen o matce - UDW Jaime

MAGGY ŻABA
- Kiedy wyjdę za księcia? - zapytała.
- Nigdy. Wyjdziesz za króla.
Zdziwiona dziewczynka zmarszczyła czoło. Przez długie lata uważała, że te słowa znaczyły, iż poślubi Rhaegara dopiero po śmierci jego ojca, Aerysa.
- Ale będę królową? - zapytała jej młodsza wersja.
- Tak. - W żółtych oczach Maggy pojawił się błysk złośliwości. - Królową będziesz... dopóki nie nadejdzie inna, młodsza i piękniejsza, która cię obali i odbierze ci wszystko, co dla ciebie drogie.
- Jeśli spróbuje, każę mojemu bratu ją zabić.
Była jednak upartym dzieckiem i nawet w owej chwili nie chciała się zatrzymać. Zostało jej jeszcze jedno pytanie, jedna szansa ujrzenia przyszłego życia.
- Czy król i ja będziemy mieli dzieci? - zapytała.
- Och, tak. Szesnaścioro dla niego, troje dla ciebie.
Cersei nie widziała w tym sensu. Czuła w skaleczonym kciuku pulsujący ból, a jej krew skapywała na dywan. „Jak to możliwe?” - chciała zapytać, ale nie miała już więcej pytań.
Jednakże starucha jeszcze z nią nie skończyła.
- Złote będą ich korony i złote ich całuny - rzekła. - A kiedy już utoniesz we łzach, valonqar zaciśnie dłonie na twojej białej szyi i wyciśnie z ciebie życie.
- Co to jest valonqar? Jakiś potwór? - Przepowiednia nie spodobała się złotowłosej dziewczynce. - Jesteś kłamczuchą, paskudną, brodawkowatą żabą i starą, śmierdzącą dzikuską. Nie wierzę w ani jedno twoje słowo. Chodź, Melaro. Nie warto jej słuchać.
- Ja też mam trzy pytania - uparła się jej przyjaciółka. Gdy Cersei pociągnęła ją za ramię, wyszarpnęła się i spojrzała na staruchę. - Czy wyjdę za Jaimego? - palnęła.
Ty głupia dziewucho - pomyślała królowa, wściekła na nią nawet po tylu latach. Jaime nawet nie wie o twoim istnieniu. W życiu jej brata liczyły się wówczas tylko miecze, psy, konie... i ona, jego bliźniacza siostra.
- Ani za Jaimego, ani za nikogo - odparła Maggy. - Twoje dziewictwo dostaną robaki. Twoja śmierć jest tu teraz z tobą, maleńka. Czy nie czujesz jej oddechu? Jest bardzo blisko. - UdW Cersei


MATKA KRET
Kolejne setki poszły za leśną wiedźmą, która ujrzała w wizji flotę mającą przetransportować wolnych ludzi na południe.
– Musimy zmierzać nad morze – wołała Matka Kret i jej zwolennicy ruszyli na wschód. - TzS Prolog

Wypytaliśmy dzikich, którzy wrócili z nami z gaju. Kilku z nich opowiedziało interesującą historię o leśnej wiedźmie zwanej Matką Kret.
- Matką Kret? - zdziwił się Bowen Marsh. - To nie brzmi jak prawdziwe imię.
- Ponoć mieszkała w jamie pod spróchniałym drzewem. Tak czy inaczej, ujrzała wizję floty, która przybyła, by zanieść wolnych ludzi w bezpieczne miejsce za wąskim morzem. Tysiące tych, którzy uciekli po bitwie, były tak zdesperowane, że jej uwierzyły. Matka Kret zaprowadziła wszystkich do Hardhome, by tam modlili się i czekali na ratunek zza morza. - TzS Jon


MAESTER AEMON
- Widzę je w snach, Sam. Widzę czerwoną gwiazdę krwawiącą na niebie. Nadal pamiętam czerwień. Widzę ich cienie na śniegu, słyszę łopot skórzastych skrzydeł, czuję ich gorący oddech. Moi bracia również śnili o smokach i te sny zabiły ich wszystkich. Sam, kołyszemy się na krawędzi na wpół zapomnianych proroctw, cudów i okropności, jakich nikt z żyjących nie zdoła pojąć. - UdW Sam III

- Smok musi mieć trzy głowy - zawodził. - A ja jestem zbyt stary i słaby, żeby być jedną z nich. Powinienem być z nią i wskazywać jej drogę, ale ciało mnie zdradziło. - UdW Sam IV


BRYNDEN RIVERS = TRÓJOKA WRONA
There have always been Targaryens who dreamed of things to come, since long before the Conquest. - The Mystery Knight

– Słyszał szept na wietrze, szelest wśród liści. Nie możesz do niego dotrzeć, choćbyś nie wiem jak próbował. Wiem o tym. Ja również mam swoje duchy, Bran. Brata, którego kochałem, drugiego, którego nienawidziłem, kobietę, której pożądałem. Dzięki drzewom nadal mogę ich widzieć, ale żadne moje słowa do nich nie docierają. Przeszłość pozostaje przeszłością. Możemy się z niej uczyć, ale nie jesteśmy w stanie jej zmienić. - TzS Bran III


TYRION LANNISTER
  • sny po bitwie nad Czarnym Nurtem - SK Tyrion
Nocą Tyrionowi Lannisterowi śniła się bitwa, która zabarwiła wzgórza Westeros na kolor czerwony jak krew. Był w samym jej środku, zadając śmierć toporem wielkim jak on sam. Walczył u boku Barristana Śmiałego i Bittersteela, a na niebie nad nimi krążyły smoki. W tym śnie miał dwie głowy, obie beznose. Siłami wroga dowodził jego ojciec, Tyrion zabił więc go jeszcze raz. Potem uśmiercił brata, Jaime’a, rąbiąc jego twarz, aż zamieniła się w krwawą miazgę. Śmiał się przy każdym uderzeniu. Dopiero gdy walka się skończyła, uświadomił sobie, że jego druga głowa płacze. TZS Tyrion II


Przepowiednie
- Zrodzony pośród soli i dymu, pod krwawiącą gwiazdą. Znam je. - Marwyn odwrócił głowę i splunął na posadzkę kapką czerwonej flegmy. - Ale nie ufałbym mu. Gorghan ze Starego Ghis napisał kiedyś, że proroctwo jest jak zdradliwa kobieta. Bierze ci członka w usta, a ty jęczysz z przyjemności i myślisz, jakie to słodkie, jakie miłe, jakie dobre... ale potem ona zaciska zęby i twoje jęki przechodzą w krzyk bólu. Taka jest natura proroctwa według Gorghana. Gdy tylko może, odgryzie ci fiuta. - Pożuł przez chwilę. - Ale z drugiej strony... - UdW Sam V

- Proroctwo jest jak kiepsko wyszkolony muł - poskarżył się Jorahowi Mormontowi. - Z początku wydaje się, że może się na coś przydać, ale gdy człowiek zaczyna mu ufać, dostaje kopniaka w głowę. Ta cholerna wdowa wiedziała, że statek nie dotrze do celu, ostrzegała nas, mówiła, że Benerro widział to w płomieniach, ale ja pomyślałem, że to znaczy... nieważne, co pomyślałem. - TzS Tyrion IX


NM:
  1. Owen – brat z Nocnej Straży śnił o przybyciu na Mur króla i o jego złotych chorągwiach.
  2. Jojen Reed – o bramie ukrytej w Nocnym Forcie.
  3. Arya Stark - sen o Winterfell zbudowanym z dymu, wilkach krążących dookoła i utknięciu w błocie, koszmary w gorączce podczas podróży do Bliźniaków tuż przed Krwawymi Godami.

UDW:
  1. Lancel Lannister - śnił o przybyciu Jaimego Lannistera do zamku Darry. "W tym śnie wiedziałeś, co uczyniłem. W jaki sposób zgrzeszyłem. Zabiłeś mnie za to." (Jaime IV)
  2. Euron Greyjoy - "Gdy byłem małym chłopcem, śniło mi się, że umiem latać - zaczął. - Kiedy się obudziłem, okazało się, że tego nie potrafię... tak przynajmniej powiedział maester. Ale co, jeśli kłamał?“ (Łupieżca)

TZS:
  1. Edd Cierpiętnik – koszmary o upadku Muru, pożarciu przez świnie Harmy Psi Łeb, byciu Lordem Dowódcą na miejscu Jona.
  2. Mance Rayder – śni o rubinie i pocałunkach Mel, koszmar o ogniu i zębach.
  3. Tyrion Lannister - sen o Daenerys, która wzięła go za Jaime’a i rzuciła na pożarcie smokom; koszmary o Tywinie i Zaowalonym Lordzie w jednej osobie; o zabijaniu Grosik strzałem z kuszy.

Azor Ahai
Ten miecz nie był Światłonoścą, druhu.
– Miecz? – zapytał Davos, zaniepokojony nagłą zmianą tematu.
– No, ten miecz wyciągnięty z ognia. Ludzie opowiadają mi różne rzeczy. To dlatego, że mam taki ujmujący uśmiech. Na co Stannisowi spalony miecz?
– Płonący miecz – poprawił go Davos.
– Spalony – powtórzył Salladhor Saan. – I ciesz się z tego, druhu. Czy znasz opowieść o wykuciu Światłonoścy? Powtórzę ci ją. Były to czasy, gdy na świat zstąpiła straszliwa ciemność. By stawić jej czoło, bohater potrzebował godnego siebie miecza, takiego, jakiego nigdy jeszcze nie widziano. Dlatego Azor Ahai przez trzydzieści dni i trzydzieści nocy trudził się w świątyni bez chwili snu, wykuwając miecz w świętym ogniu. Rozżarzał, kuł i rozklepywał, rozżarzał, kuł i rozklepywał, właśnie tak, dopóki robota nie była wykonana. Niestety, gdy zanurzył oręż w wodzie, by go zahartować, stal pękła. Był jednak bohaterem i nawet mu nie przyszło do głowy, żeby wzruszyć ramionami i wybrać się na poszukiwania pysznych winogron, takich jak te. Zaczął od nowa. Za drugim razem praca zajęła mu pięćdziesiąt dni i pięćdziesiąt nocy, a miecz wyglądał jeszcze piękniej od pierwszego. Azor Ahai schwytał lwa, by zahartować oręż, wbijając go w czerwone serce bestii, lecz stal znowu się skruszyła i popękała. Ogarnął go wielki smutek i żałość, zrozumiał bowiem, co musi uczynić. Nad trzecim mieczem trudził się sto dni i sto nocy, aż broń rozżarzyła się w świętym ogniu do białości. Potem wezwał żonę. Rzekł do niej: „Nisso Nisso”, bo miała na imię Nissa Nissa, „obnaż pierś i wiedz, że kocham cię najbardziej na świecie”. Zrobiła to, nie mam pojęcia dlaczego, i Azor Ahai wbił dymiący miecz w jej bijące serce. Powiadają, że od jej krzyku bólu i ekstazy na twarzy księżyca pojawiła się rysa, lecz jej krew i dusza, jej siła i odwaga, w całości przeszły w stal. Tak brzmi opowieść o wykuciu Światłonoścy, Czerwonego Miecza Bohaterów. Rozumiesz, co mam na myśli? Ciesz się, że Jego Miłość wyciągnął z tego ognia tylko spalony miecz. Nadmiar światła może uszkodzić oczy, druhu, a ogień parzy. - SK Davos I


Pieśń Lodu i Ognia
przysięga Meery i Jojena
– Przysięgamy wierność Winterfell w imieniu Szarej Wody – rzekli oboje. – Nasze domy, serca i żniwa oddajemy tobie, panie. Nasze miecze, włócznie i strzały są na twe rozkazy. Okaż miłosierdzie naszym słabym, wspomóż naszych bezradnych i wymierz sprawiedliwość wszystkim, a nigdy cię nie zawiedziemy.
– Przysięgam na ziemię i wodę – oznajmił chłopiec w zieleni.
– Przysięgam na brąz i żelazo – dodała jego siostra.
– Przysięgamy na lód i ogień – dokończyli razem. SK Bran


+ Książę Którego Obiecano
+ Rumak, który przemierzy świat

Komentarze