UnMel

oryginalny post: https://ogienilod.pl/viewtopic.php?f=5&t=913&p=140530#p140530

Teoria z UnMel bardzo mi się podoba. Powracając do povów Jona z TzS trafiłam na cytat związany z magiczną krwią:

Po ciepłej samotni króla chłód panujący na serpentynowych schodach wnikał aż do kości.

– Wicher się wzmaga, pani – ostrzegł Melisandre sierżant, zwracając Jonowi broń. – Powinnaś wdziać cieplejszy płaszcz.

– Grzeje mnie wiara. – Kobieta w czerwieni ruszyła w dół u boku Jona. – Jego Miłość cię polubił.

– Zauważyłem. Groził mi ścięciem tylko dwa razy.

Parsknęła śmiechem.

– To jego milczenia powinieneś się bać, nie jego słów. – Gdy wyszli na dziedziniec, płaszcz Jona załopotał na wietrze. Czarna tkanina uderzyła w Melisandre, ale czerwona kapłanka odepchnęła ją na bok i wzięła Jona pod rękę. – Może i masz rację w sprawie króla dzikich. Zajrzę w płomienie i będę się modliła do Pana Światła o przewodnictwo. Ogień pokazuje mi coraz więcej, Jonie Snow. Potrafię przejrzeć kamień i ziemię, wyczytać prawdę w mroku ludzkich dusz. Przemawiam do dawno zmarłych królów i jeszcze nienarodzonych dzieci, widzę umykające lata, aż po sam kres dni.

– Czy twoje ognie nigdy się nie mylą?

– Nigdy... choć kapłani są tylko śmiertelnikami. Czasami błądzimy, nie potrafiąc odróżnić tego, co musi nadejść, od tego, co jedynie może się wydarzyć.

Jon czuł bijący od niej żar, nawet przez wełnę i utwardzaną skórę. Ludzie spoglądali na nich z zaciekawieniem, widząc, że prowadzą się pod rękę.

Valyrianie eksperymentowali z magią krwi. Jeśli magowie Valyrii wyhodowali smoki z wywern za pomocą zaklęć? przemian alchemicznych? [to wyjaśniałoby ich miłość do złota i kruszców?] to tłumaczy parującą, gotującą się krew wylewającą się z ran zadanych smokom [vide Księżniczka i królowa albo Czarni i Zieloni].

Krew Berica płonie na ostrzu jego miecza.

Komentarze