pierwsza Cytadela
oryginalny post: https://ogienilod.pl/viewtopic.php?f=47&t=4075&p=140447#p140447
Na podstawie informacji ze Świata Lodu i Ognia [że maesterowie podobno kontaktowali się z dziećmi lasu] i teorii o białych maesterach przyjęłam założenie, że przed Bitwą Świtu i Długą Nocą istniała w Westeros placówka/kolonia WCŚ=YiTi. Gdzie mieli placówkę? W Fosie Cailin!!!
Było wilgotno i parno. Ziemię pokrywały liczne kałuże. Fetor omijał je ostrożnie, zmierzając resztkami drogi z kłód i desek, którą straż przednia Robba Starka ułożyła na miękkim gruncie, by przyśpieszyć marsz jego armii. Tam, gdzie ongiś stał potężny mur kurtynowy, zostały tylko pojedyncze głazy, bloki czarnego bazaltu tak ogromne, że z pewnością potrzeba było stu ludzi, by je ustawić na miejscu. Niektóre zapadły się w bagno tak głęboko, że wystawał tylko jeden róg, inne leżały porozrzucane jak zabawki porzucone przez jakiegoś boga, popękane, rozsypujące się i upstrzone plamami porostów. Padający nocą deszcz zmoczył potężne głazy i lśniły teraz w porannym słońcu, jakby pokrywała je cieniutka warstewka czarnego oleju. Za nimi były wieże.
Coś jakby znajomego. Nieprzekształcony/nieprzetransformowany czarny oleisty kamień?
Biali maesterowie [z teorii o spiralach/whorls] przeprowadzali próby krzyżowania zwierząt na Przesmyku? Jaszczurolwy? "Diabły wodne" to Pierwsi Ludzie skrzyżowani z dziećmi lasu?
Bagnisty grunt poza groblą był nieprzebyty, tworzył bezkresne trzęsawisko pełne podziemnych lejów, ruchomych piasków oraz plam zielonej roślinności, które nieostrożnemu mogły się wydawać stałym gruntem, ale gdy postawić na nich nogę, obracały się w wodę. Wszędzie pełno było ogromnych węży, trujących kwiatów oraz monstrualnych jaszczurolwów o zębach jak sztylety. Równie niebezpieczni byli tubylcy, rzadko oglądani, ale zawsze czający się w pobliżu, ludzie z moczarów, żabole, błotniacy. Fennowie i Reedowie, Peatowie i Boggsowie, Crayowie i Quaggowie, Greengoodowie i Blackmyre’owie – takie nazwiska zwykli sobie nadawać. Żelaźni ludzie wszystkich zwali błotnymi diabłami
– Przedtem ściągaliśmy trupy do piwnicy. Wszystkie krypty zalała woda. Ale teraz nikomu już się nie chce, więc po prostu zostawiamy ich tam, gdzie padli.
– Piwnica to lepsze miejsce. Oddajcie ich wodzie. Utopionemu Bogu.
Strażnik roześmiał się w głos.
– Tam nie ma bogów, panie. Tylko szczury i węże wodne. Białe i grube jak twoja noga. Czasami wpełzają na górę i kąsają śpiących ludzi.
Białe. Czy nie jest tak, że naturalne mechanizmy adaptacyjne w procesie ewolucyjnym powodują dostosowanie się barwą sierści/skóry do otoczenia, żeby unikać zagrożeń? Chyba, że coś żyje w podziemnej rzecze (tak jak ryby w jaskini u Bloodravena - białe i ślepe). Ale węże śmigają po powierzchni!
Komnatę zbudowano z ciemnego kamienia. Była wietrzna i miała wysoki sufit, unosiły się w niej kłęby dymu, a ściany pokrywały wielkie plamy jasnych porostów. Torf palił się słabo w palenisku poczerniałym od gorętszych płomieni z minionych lat. W pomieszczeniu od stuleci stał potężny stół wyrzeźbiony z kamienia.
Gorętsze płomienie czyli co? Dziki ogień? Uczyli się transformacji kamienia? Czy został przemieniony po Długiej Nocy?
A może Fosa Cailin to była pierwsza Cytadela? A jak przyszła interwencja magów-konkurentów/strażników z WCŚ, puścili Młot Wodny?
Komentarze
Prześlij komentarz