Tereskowe sposoby na przetrwanie (Marta Kisiel)
Jest we mnie coś w rodzaju ogromnej wdzięczności dla Marty Kisiel za wprowadzenie do mojego życia Tereski Trawnej. Nie jest to pierwsza jej bohaterka, która ciałem swym przestawia meble, walczy z grawitacją, choleryczną naturą i potęgą wszechświata. I jest mi tak lepiej w człowieka, gdy czytam o perypetiach Tereski, bo skoro ona wybrnęła, to ja też czuję się zmotywowana do wybrnięcia z każdego dołka, dna czy leja po bombie, jakim jest rzeczywistość. Lektorka Anna Szymańczyk czytająca "Dywan z wkładką" oraz "Zawsze coś" dodatkowo osładza mi poranki i popołudnia, gdy brnę przez domowe obowiązki, a i Monika Chrzanowska od "Efektu pandy" też robi mi takie ciepełko w środku. Tym są właśnie dla mnie książki Marty Kisiel - wpisują się we mnie i cieszę się, gdy do nich wracam, bo nawet jeśli nie zapominam fabuły, to kunszt językowy Ałtorki wspaniale poprawia humor, jest kwintesencją polszczyzny, ale i naszej współczesnej, jakże memicznej natury. Gdyż wydaje mi się...