Najpiękniejszy sen (wiersz)
"Najpiękniejszy sen" Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Wczoraj śnił mi się znów, dla odmiany, najpiękniejszy mój sen — niezrównany! — o pływaniu w powietrzu jak w wodzie. Ludzie ze snu nic o tym nie wiedzą. Wciąż się szczycą postępem i wiedzą i są z prawem grawitacji w zgodzie. Siedzę z nimi, piję czarną kawę, omawiamy rzeczy nieciekawe, wychwalamy jakąś panią okropną… Nagle strącam talerzyk i ciastko, skaczę na stół, ręce składam spiczasto i wypływam przez otwarte okno. W niebie czystym jak turkus i diament słyszę z dołu dochodzący lament, krzyk, że diabeł mnie porwał w powietrze! Tłum ponury zalega ulice — zapalają kadzidło, gromnice — widzę twarze od papieru bledsze. Więc odpływam coraz dalej i dalej, bryły wiatru roztrącam jak fale, zaśmiewając się z głupiej parafii — z sercem twardym, unurzanym w dumie, że tej sztuki nikt prócz mnie nie umie — każdy patrzy, a nikt nie potrafi. Odpoczywam na drzewnych wierzchołkach i w obłokach udaję aniołka, choć policjant z dołu na mnie wo...